wtorek, 27 listopada 2012

34.

Nareszcie mam chwilę żeby odsapnąć! Dzisiaj miałam swoje trzecie w życiu kolokwium - tym razem z psychologii. Biomedykę rozwaliłam na 4, więc jestem bardzo zadowolona. O wynikach z psychologii ogólnej dowiem się niestety dopiero w styczniu. Teraz czekają mnie jeszcze egzaminy w Łodzi i następna "tura" zacznie się dopiero na przełomie stycznia i lutego, zatem radosne dni przede mną! Może w końcu poznam bardziej imprezową stronę studiowania, gdyż specjalnie nie miałam na to czasu.

Dzisiaj z dziewczynami imprezowałyśmy w Mc Cafe, w miniony weekend kiedy również zaczynałyśmy swoją podróż w Mcu, trafiłyśmy na przepiękny poznański stary rynek, tam wstąpiłyśmy do jednej z restauracji na piwo - wybrałam ją ja, gdyż usłyszałam, że w środku leci moja ukochana nowa płyta Rihanny, więc wręcz pobiegłam do stolika w rytmie Love Song :D Później pospacerowałyśmy żywymi uliczkami w poszukiwaniu kolejnej knajpy, aż w końcu poszłyśmy kończyć imprezę u Pauliny w mieszkaniu, a co będziemy się szlajać!
Cieszę się kurcze, że mam tutaj te dwie wariatki, bo sama bym tu oszalała! A tak, chociaż szalejemy we trzy :)

Wielkimi krokami zbliżają się święta. Jest to dla mnie taki czas w roku który zawsze bardziej uwielbiam przed i po, niżeli w trakcie. Już nie mogę się doczekać pięknej choinki, pysznych pierogów z grzybami, Last Christmas w radiu, światełek, no na śnieg to ja raczej nie czekam, ale chociaż na wigilię mógłby spaść. Za każdym razem jak myślę o świętach to przypomina mi się takie szalone postanowienie z Bogdanem (hahaha, na pewno je pamiętasz ;), którego nigdy nie miałyśmy okazji zrealizować, a to może i dobrze :P
Myślę o tym co było rok temu, o tym co chciałam zrobić w święta i nie zrobiłam i o tym co powinnam zrobić w tym roku. Jedno na pewno docenię milion razy bardziej niż zwykle, a mianowicie czas spędzony z bliskimi. Wydaje się, że przecież Święta mają to na celu i co roku ten czas się spędza z rodziną i jest świetnie, super jak w filmach, ale każdy dobrze wie, że wcale tak nie jest. Zawsze jest dużo nerwów, czasami kłótni, a jak już mamy szukać porównań do filmów to bardziej to przypomina słynnego Kevina samego w domu. Docenię to o wiele bardziej, ponieważ nie mam ich teraz przy sobie na co dzień. Tęsknie za nimi, mam im tyle do opowiedzenia i mam nadzieję, że ten czas spędzony wspólnie w Święta będzie czymś naprawdę przyjemnym.
Jak już poruszyłam kwestię świąt, to może warto wspomnieć o prezentach. Ja oczywiście jak co roku bawię się w Świętego Mikołaja i szukam cudownych podarunków dla bliskich. Uwielbiam uszczęśliwiać ludzi. Haha, wiem, że z pewnością dla większości z Was jestem "zimną suką", nikogo nie lubię i zbytnio się poczuwam - słyszę to od wielu lat, ale mam nadzieję, że osoby które są ze mną bliżej, widzą to jaka jestem naprawdę, a sprawianie komuś radości przysparza mi cholerną radość!
Dzisiaj zadzwonił do mnie mój dziadek, któremu z okazji jego nadchodzących imienin - Andrzejek - wysłałam czekoladowy telegram. Co prawda nie myślałam, że dotrze on do niego tak szybko, ale ważne, że nie po terminie. Nie zdajecie sobie nawet sprawy, jak bardzo gorąco zrobiło mi się na sercu kiedy mój dziadek uradowanym głosem dziękował mi za prezent i nie mógł się doczekać piątku by go skonsumować i nie mógł wyjść z podziwu, że o Nim pamiętałam.
Wracając do bożonarodzeniowych prezentów, rozpoczęłam już swoje łowy. Częściowy prezent dla wszystkich kobiet w domu został już zakupiony i oczekuję na jego przybycie drogą pocztową, druga część prezentu dla babci również jest już w moich rękach, czaję się jeszcze na prezent dla mamy, gdyż już co nieco mam upatrzone, została mi jeszcze moja siostra, tata i dziadek, ale coś wymyślę :)

Jutro nie mam porannych zajęć, więc muszę wyrobić się dopiero na 11:30. Środa to najdłuższy dla mnie dzień w tygodniu gdyż mam zajęcia do 20 wieczorem, zatem zmykam kochani.
Dobrej nocy życzę! :)


"I don't wanna give you the wrong impression, I need love and affection
 I'm wondering if I'm on your mind. Boy i just wanna be in your possession."





<3



sweter H&M / szalik RESERVED / snapback Chicago Bulls MITCHELL & NESS / zegarek www.monashe.pl








spodnie H&M / buty allegro.pl


świąteczne zakupy poleca Paulina Sz ;)

mniam!

czwartek, 22 listopada 2012

33.

Nareszcie doczekałam się dnia wolnego. Dzisiaj pozwoliłam sobie nie iść na poranne zajęcia i spałam do późna, tylko wstałam rano, żeby wziąć leki przeciwbólowe, bo było mi aż słabo przez ból głowy. Przed 15 pojechałam na uczelnie by porozmawiać z jednym z profesorów, który ma mi przepisać ocenę pod koniec semestru, gdyż pytał moją grupę czy już zrezygnowałam ze studiów, ale dzięki Bogu udało mi się to z nim wyjaśnić. Następnie wybraliśmy się z Bartkiem do kina na ostatnią część Zmierzchu. Słyszałam wiele bardzo zróżnicowanych recenzji tego filmu. Nie jestem wielką fanką tej sagi, aczkolwiek przeczytałam wszystkie książki i za każdym razem wybieram się do kina by zobaczyć jak ktoś zinterpretował powieść. Ta część mi się podobała, mimo, że wprowadzono kilka zmian, moim zdaniem na korzyść filmu, co przez większość jest oceniana negatywnie. Z pewnością bym poleciła tę część.
Wieczorem rozmawiałam przez skypa z moją babcią i dziadkiem i ryczałam jak głupia. Kocham ich strasznie mocno i doceniam wszystko co dla mnie robili i dalej robią i tęsknie!
Zakochałam się w nowej płycie Rihanny, Unapologetic. Jest po prostu genialna! Jeżeli ktoś jeszcze nie miał okazji jej przesłuchać to gorąco zachęcam, bo naprawdę warto.
Przeżyłam już jedno kolokwium - z socjologii, nie poszło mi świetnie, ale je zaliczyłam. Czuję się trochę jak idiotka z tego powodu. W przyszłym tygodniu czekają mnie jeszcze biomedyczne podstawy rozwoju i wychowania oraz psychologia, no i oczywiście Łódzkie zaliczenia, ale do tego mam jeszcze trochę czasu.
Oglądam właśnie "Przyjaciółki" i trochę nie mogę się skupić na tym co piszę, więc dla naszego wspólnego dobra poprzestanę na pisaniu.
pozostawiam Was zatem ze zdjęciami z ostatnich dni i życzę dobrej nocy! :)
koszula-BERSHKA / bluzka - SH


biała mocha z żurawiną! baaaaardzo polecam!


świąteczne FLO

kochani, świat się kończy - kupiłam czapkę na zimę
czapka - RIVER ISLAND / szalik - RESERVED

jak stracić 5 zł, wygrać 5 zł, i znów je stracić

spodnie - H&M / sweter - NEW YORKER / buty - bardzo stare mojej mamy

tym razem latte pomarańczowo-piernikowe, również bardzo dobre

sweter ombre - WESTCOAST VINTAGE

legginsy - monashe.pl

moje nowe love

kalosze - HUNTER / spodnie - H&M

uwielbiam zapach pomarańczy z goździkami! (P.S. tęsknie za nestea zimową :< )

tak się uczymy

prezencik od multikina



poniedziałek, 19 listopada 2012

32.

Przechodzę jakiś dziwny kryzys. Ostatnia kłótnia dość mocno zbiła mnie z tropu i zastanawiam się czy podjęłam właściwe decyzje. Zaczynam się zastanawiać czy to dziwne uczucie które od jakiegoś czasu mi towarzyszy może być przeczuciem, że zrobiłam źle. Nie mam pojęcia. Mam już powoli wszystkiego dosyć. Jestem przemęczona i najchętniej spędziłabym tydzień pod kołdrą. Zmęczenie potęguje rozdrażnienie więc coraz ciężej ze mną wytrzymać. Sama powoli zaczynam mieć z tym problem. Czuję, że już nie mam wsparcia.
Właśnie zaczynają mi się kolokwia, a ja mam to głęboko w tyłku, jestem rozkojarzona, nie mogę się na niczym skupić, żadna wiedza "nie wchodzi mi do głowy". Co jest ze mną nie tak do cholery?


Chyba jest źle...



"And if you're in love, then you are the lucky one
'Cause most of us are bitter over someone
Setting fire to our insides for fun
To distract our hearts from ever missing them
 But I'm forever missing him
 And you caused it"




środa, 14 listopada 2012

31.

Właśnie się dowiedziałam, że jutrzejsze poranne zajęcia z niemieckiego zostają odwołane, co oznacza, że jutro nie mam totalnie nic do roboty! Umieram ze szczęścia, w końcu się wyśpię!
W piątek z samego rana jadę do Łodzi na uczelnie, troszkę nie mam mocy, ale również nie mam wyjścia.
Od przyszłego tygodnia zaczynają mi się już egzaminy, co mnie przeraża. Socjologia, biomedyczne podstaw rozwoju i wychowania oraz warsztaty komunikacji interpersonalnej... brzmi strasznie. Powinnam zacząć się uczyć, a za nic nie mogę się do tego zabrać. Zdążyłam już nawet posprzątać w pokoju, zrobić pranie, posegregować wszystkie książki, notatki tylko żeby się nie uczyć.
Tak się zastanawiam, czy nie wybrać się już jutro do jakiejś dużej galerii handlowej, żeby szukać prezentów na święta. Tak, wiem jest połowa listopada, ale kurczę, kiedy ja to zrobię później, skoro teraz już nie mam czasu, a później będzie jeszcze gorzej? Poza tym może będzie większy wybór... nie wiem.. i tak jutro wybieram się z dziewczynami na jakieś małe drinkowanie i chodzenie po sklepach, więc może to dobra okazja żeby chociaż rzucić okiem.
Matko, jestem beznadziejna. Znowu wydałam dużo za dużo pieniędzy na buty i ubrania. Po prostu nie mogę sobie tego odmówić... cholera.. Chociaż, szczerze przyznam, że 100 razy bardziej wolę wydawać moje studenckie miliony w ten sposób niż marnować je na fajki, czy wykwintne jedzenie. Moja cudowna sałatka którą przyrządzam, dzień w dzień z pewnością mi wystarcza.
Swoją drogą w następnym poście dodam kilka rzeczy które chętnie odsprzedam, obecnie "w obiegu" jest butelkowo-zielony płaszczyk i czerwone rurki, więc jeżeli jest ktoś chętny to zapraszam :)

dobra, starczy! kończę oglądać Agenta XXL i zabieram się za Plotkarę i już nie przynudzam tutaj.
Tak jak mnie poproszono, postaram się pod zdjęciami pisać jakiej firmy rzeczy mam na sobie, nie obiecuję, że będę to robić za każdym razem, gdyż jest to trochę pracochłonne, a ja noszę praktycznie ciągle to samo, więc może z czasem to wyginie, aczkolwiek dołożę wszelkich starań żeby to dodawać.
DOBRANOC!

prezencik od Siwego


warsztaty komunikacji interpersonalnej i tęczowe królestwo




morning in Poznań


legginsy-H&M / płaszcz-H&M / buty-mega stare mojej mamy

szalik-HOUSE / płaszc-H&M

niedziela, 11 listopada 2012

30.

Jest godzina 21, a ja niedawno wstałam. Hahaha, nie to żebym tak spała od wczoraj, gdyż zdążyłam w międzyczasie przetransportować się do Poznania, co wydawało się być baaaardzo głupim pomysłem dziś rano, ale jak tylko dojechałam do mieszkania o 14 to padłam. Miniony weekend był... hmmm szalony! :)

W czwartek pojechałam do Goleniowa poprowadzić warsztaty z tańca współczesnego i high heels. Byłam strasznie, brzydko mówiąc"obsrana" przed zajęciami. Tak naprawdę pierwszy raz, ktoś zaprosił mnie do siebie na warsztaty, więc miałam świadomość, że nie mogę dać ciała i muszę sprostać ich oczekiwaniom. Już nie było moich dzieciaczków które znałam milion lat i uwielbiałam prowadzić z nimi zajęcia, bo czułam się po prostu pewnie, tylko nowe osoby, pragnące nauczyć się ode mnie czegoś konkretnego. Siedząc w pociągu do Goleniowa układałam sobie w głowie wszystko co chciałabym powiedzieć, jak zacząć, jak skończyć jak interpretować słowami swoją choreografię. Byłam zakichana okropnie, bo nie chciałam ich zawieść, a tym bardziej moich koleżanek które mnie tam zaprosiły. Jak się okazało, niepotrzebnie tym wszystkim się tak przejmowałam, gdyż spędziłam z nimi naprawdę fajne 3h, przekazałam multum swoich tzw. "mądrości", pokazałam im dużo nowych rzeczy, otworzyłam oczy na różne aspekty ruchu i mam ogromną nadzieję, że choć jeden procent z tego wszystkiego co z nim robiłam kiedyś się im przyda. Dziękuję bardzo bardzo bardzo za zaproszenie dziewczyny!!! :*

Prosto z warsztatów pojechałam do Kołobrzegu. Spotkałam się (w końcu!) z moją kochaną Martą na małe słodkie co-nieco, przegadałyśmy kilka godzin, wyśmiałyśmy się i nareszcie czuję się usatysfakcjonowana, że nadrobiłyśmy "zaległości". Dziękuję Ci Martulka bardzo bardzo bardzo za to! :* czeeeekam na Ciebie w Poznaniu za 2 tyg. kochana!
Odwiedziłam mój ukochany VSDS, oczywiście ja jak to ja, przy okazji wpakowałam się jeszcze w tańczenie na meczu, co swoją drogą bardzo lubię :) Dymcia zrobił świetną chorełkę do Can I Have It Like That, Pharrella. Wieczorem wybrałam się z Adrianą do saksofonu. Jak zwykle przez miliard godzin nie mogłyśmy się nagadać. Ta dziewczyna nie przestanie mnie zadziwiać, poważnie ; *

z kolei w sobotę z rana wybrałam się do garnizony odwiedzić moje dzieciaczki i popatrzeć na ich poczynania podczas mojej nieobecności. Polunia, słoneczko mocno się mną zestresowała - przepraszam :* Marta chill totalny, profeska 100%, uwielbiam ją normalnie! Później szybkie pakowanko i na mecz. Kotwica wygrała oczywiście! Zapomniałam już jak bardzo mocno kocham mecze koszykówki. Jednak śledzenie statystyk na PLK podczas zajęć z fonetyki, to nie to samo co oglądanie meczu na żywo.
Wieczorem Thomas obchodził urodziny, więc była gruuuuba biba, hahahaha! Szczegółów nie zdradzę, ale było naprawdę ostro! Dzisiaj o 8 jak wstawałam na pociąg miałam ochotę strzelić sobie kulkę w pękający łeb i przypomniałam sobie, że kac morderca nie ma serca i nic mi nie pomoże, podczas 4 godzinnej podróży do Poznania. Dlatego właśnie przed chwilą wstałam ;)

btw właśnie się zorientowałam, że to jest mój 30 post... maaaatko jak to szybko zleciało! 

wrzucam duuuużo zdjęć z ostatnich dni i do usłyszenia! 




piernikowe latte i już czuję święta!



mniami dinner 










my lovely sister!:*